Czemu? A temu, że z racji tego, że jedzie z nami S. i mieli po nas przyjechać rodzice. I bardziej niż sceptycznie podeszli do informacji, że ostatni koncert kończy się o godzinie 23.
Na szczęście ku chwale S. i M. udało się ich namówić, by odebrali nas po wszystkich koncertach. Pod jednym warunkiem - mamy odbierać telefony.
Kocham dzisiejszy dzień, za to, że zgoda zapadła, ale również za fakt, że L. i T. wróciły dzisiaj do domu. Święty spokój bardzo mocno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz